Shopping Cart
Your Cart is Empty
Quantity:
Subtotal
Taxes
Shipping
Total
There was an error with PayPalClick here to try again
CelebrateThank you for your business!You should be receiving an order confirmation from Paypal shortly.Exit Shopping Cart

Markét & Karol

Koh Tao

Na Koh Tao spędziliśmy w sumie pięć dni, przy czym raz zmieniliśmy lokalizację żeby mieć lepszy punkt wylotowy do poznania całej wyspy.


Wyspa ma powierzchnię 21 km² (długość 7,5km a szerokość 3,5km). Koh Tao zamieszkuje ok. 2000 stałych obywateli, a liczba osób znajdujących się na wyspie w szczycie sezonu wynosi ok. 5000.


W tłumaczeniu z tajskiego wyspa nazywa się "żółwią wyspą". Wcześniej było to miejsce stale okupowane przez wielkie żółwie, dzisiaj żółwi tu raczej już nie ma.

Pierwsze miejsce na południu wyspy, gdzie zawiózł nas hotelowy kierowca zaraz po wyjściu z łodzi, było magiczne i idealne na podróż poślubną. Piękny domek tylko dla nas, cudowna plaża, wieczorne spacery wzdłuż wybrzeża, koktajle, kajaki, wypoczynek na słońcu...

Co prawda trochę się przypalilismy, a poźniej musielismy się chować w cieniu, ale wrażeń i wspomnień nic nie popsuje.

Spędziliśmy tu w sumie trzy dni i trzy noce (5.-8.6.).

Kolejne noce spędziliśmy w pensjonacie czeskiej pary zamieszkującej wyspę. Nocowalismy tam dwie noce (8.-10.6) oraz wybraliśmy się na dwie całodzienne wycieczki.


Celem pierwszej wycieczki była pobliska wysepka Koh Nang Yuan, która jest głównym widokiem reklamowym wyspy Koh Tao na wszystkich dostępnych materiałach turystycznych.

Tutaj, oprócz odpoczynku, mogliśmy się nacieszyć niezapomnianym snorkelingiem. Woda była nieskazitelnie czysta, głębokość wzrastała bardzo szybko i już kilka metrów od brzegu mogliśmy obserwować morskie życie w pełnej okazałości.

Po powrocie rozkoszowaliśmy się wieczorną atmosferą Sairee Beach, popijając koktajle przy zachodzie słońca.


Po szybkim prysznicu, ruszyliśmy na wycieczkę po miejscowych barach, na dłużej zakotwiliśmy w jednym z muzyką na żywo oraz z koktajlami serwowanymi w wiaderku. Przez chwilę głowiliśmy się co oznacza opis 2-4-1 przy wiaderku z wódką: proporcje alkoholu do soków? Prawda okazała się nieco inna co automatycznie wprowadziło nas w jeszcze lepszy nastrój. Tak oto za cenę jednego wiaderka dostaliśmy dwa :)

Kilka wielkich łyków z wiaderka i już śmialiśmy się praktycznie ze wszystkiego i długo dyskutowaliśmy o pojemności wiaderek. Zagadka została nierozwiązana bo Karol jako typowy facet i technik nie chciał się po prostu zapytać lecz starał się wyliczyć pojemność, a mi jako typowej kobiecie było to obojętne :)

W każdym razie inwestycja w dwa wiaderka w cenie jednego się opłaciła!

Kolejnego dnia wypożyczyliśmy quada i objechalismy wyspę Koh Tao wzdłuż i wszerz, odwiedziliśmy wszystkie polecane plaże i wdrapaliśmy się na wszystkie punkty widokowe wyspy.


Największe wrażenie zrobił na nas John–Suwan Mountain viewpoint.

Wieczorem po kąpieli poszliśmy na masaż, żeby trochę odpocząć i zakończyć nasz pobyt na Koh Tao typową tajską "atrakcją".

Od prawdziwego tajskiego masażu trzymaliśmy się jednak z daleka, bo oboje jesteśmy zwolennikami przyjemnych masaży, a nie tych bolesnych.


Rano oddaliśmy naszego quada i z przystani wyruszyliśmy speedboatem do kolejnego punktu naszego miesiąca miodowego - na wyspę Koh Phangan.

Następny artykuł - Koh Phangan